Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 668 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Rozdział 12 Przyszłość część 1

wtorek, 02 kwietnia 2013 10:38

Hmm, piękna baza, i do tego cała moja.-powiedział Ceril-Ale przynajmniej nie musze się martwić.

Wtedy nagle ktoś do niego przychodzi, był mądry, przypominał Kowalskiego,

Chciał mi coś powiedzieć, a ja powiedziałem mu.

Kim jesteś?-pyta Ceril-I po co tu przyszłeś?

Nazywam się Kowalski, jestem członkiem oddziału Skippera-odpowiedział-przychodzę z przyszłości,

strasznej, wszystkich zabili oprócz mnie i Skippera, ja się teleportowałem żebyś powiadomił chłopaków.

Nagle włączył się telewizor, a z telewizoru wydobył się głos Doktora Bulgota.

Dzień dobry patszku-powiedział Dr. Bulgot z śmiechem-wiem że lubisz niespodzianki, a ta spodoba się

tobie zdecydowanie.

Nagle została wystrzelona rakieta, Kowalski ratuje Cerila, ale przez przypadek wskakują do wehikułu,

wtedy zaczyna się rozmowa.

Gdzie szef, przeżył?-Spytał się Ceril.

Tak, ale jest załamany po stracie oddziału-odpowiedział Kowalski-musisz mu pomóc oraz namówić go

do zemsty na Doktorze Bulgocie, który przejął świat.

Kiedy to się stało?-znowu spytał się Ceril.

Pięć lat po twoim odejściu-odpowiedzał geniusz-ale Bulgot wymyślił geniałną broń, zmiótł nas

szeregowego zabił, oraz Rico ja udawałem trupa, idzęki temu przeżyłem ja i Skipper, jakby co szukaj go

w barze pod rybką.

Dobra.-powiedział Ceril.

Nagle z Teleportera wydobywają się głosy.

-Szeregowy wyjdziecie z tego.

-Rico, kto cię zanożował.

Był to głos Szefa, czyżby powtórzyła się historia z Manfredim i Jonhsonem, tego nie wiem-Pomyślał

Ceril-ale jedno jest pewne muszę powrócić do oddziału.

Nagle Ceril pojawia się na jakimś pustkowiu.

Próbował znależć bar, chodził miesiącami w poszukiwaniu Skippera, aż w końcu znalazł bar pod rybką.

Wie pan, ciężko jest się pogodzić ze stratą oddziału-opowiada Skipper.

To ty, ty pamiętasz mnie jestem Ceril-powedział uczieszony Ceril.

Ceril, co ty tu robisz, opuściłeś nas-Opowiadał szef-wtedy Bulgot nas pokonał.

Skipper skończył mówić, był smutny, pełen żalu, nie próbował wygrać, dał rządzić Bulgotowi, poddał się,

wiedział że nie ma szans, ale Ceril próbował go zachęcić.

Szefie, nie poddawaj się, może być silniejszy, ale przecież kiedyś powtarzałeś żeby mieć ducha

przygody.-mówił Ceril.-Boisz się go, kiedyś się go nie bałeś, a teraz po prostu przed nim uciekasz, jak

kura, nie poddawaj się na pewno go pokonamy.

Masz racje, nie poddam się, pokonamy go, ja, ty oraz paru moich przyjaciół-rzekł Szef-wiedz że prędzej

zgine niż padne na kolana Bulgotowi.


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (8) | dodaj komentarz

Rozdział 11 Rozmówca zwierząt cz.2

środa, 20 lutego 2013 19:28

Dzień dobry szefie, gdzie pan jest-Rzekł Ceril-właśnie skończyłem zwiad.

Nagle po czasie Ceril znajduje coś na wybiegu, okazuje się to ludzki włos.

O, co to jest, to ludzki włos.-mówi do siebie Ceril.

Nagle Ceril patrzy jego smak.

Smietniki, wściekli ludzie oraz zanieczyszczone zoo-rzecze Ceril-cżyżby Hoboken, tak to Hoboken,

piąte piętro, człowiek mieszka z kurą, oraz jest to człowiek który rozumie zwierzęta.

Ceril patrzy dokładniej.

Jakaś ulotka-Ceril spodląda na nią-to ulotka hotelu, co za typ mieszka w hotelu "Soul Deck", do tego porwał chłopaków, trzeba temu panu wbić rozum do głowy.

Nagle Ceril jedzie pociągiem, jakiś człowiek wkółko się na niego gapi, Ceril odpowiada mu:Zboczeniec.

Wysiada z pociągu i idzie pod hotel w którym mieszka ten osobnik.

Nagle u chłopaków.

Mój plan opiera się na przejęciu władzy nad światem, ale najpierw muszę cię zabić Skipper-Rzekł Zdenek.

Weż już przestań mówić głupoty, dobrze wiem że mam cię mianować na kogoś wysokiego rangą po tym jak zostane prezydentem-odpowiada mu kura.

Nagle Ceril wchodzi do pokoju tajemniczego gościa.

Kto to jest?-Pyta się Zdenek.

To ja-Odpowiada Ceril.

Kim ty jesteś, komplenie tego nie przewidziałam?-mówi zadziwiona kura.

Jestem Ceril-rzekł-a teraz pokrżyżuje ci plany.

Ty myślisz że pokrżyżujesz mi plany, tu trzeba czegoś więcej niz zaskoczenia-śmiejąc się mówi kura.

Tak, ponieważ przyprowadziłem przyjaciół, na nią-rozkazuje Ceril.

Kura odwraca się, myśląc że ktoś ją zatakuje, nagle Ceril ją związał.

Ha, myśląca kura a dała się tak łatwo zaskoczyć-śmiejąc się z kury rzekł Ceril.

Rozwiązuje przyjaciół, i wraca z nimi do bazy.

Zaskoczył nas, bo akurat wtedy spaliśmy-opowiada Szef Cerilowi.

To nic, liczy się że odchodze z oddziału, przenoszą mnie do innego oddziału-informuje reszte nielotów.

To smutna wiadomość, ale musimy się z tym pogodzić, żegnaj-mówi Przywódca.

Koniec


Podziel się
oceń
4
1

komentarze (14) | dodaj komentarz

Rozdział 11 Rozmówca Zwierząt cz.1

niedziela, 17 lutego 2013 17:20

Pewnego dnia, pingwiny ćwiczyły, jak zawsze, ale wreszcie pojawił się ktoś nowy w zoo, był to kompletny nieznajomy,

Pingwiny nie wiedziały kto to jest, ale ćwiczyły dalej.

Raz i dwa, ćwiczymy panowie.-mówił Skipper

Tak jest szefie.-poiwiedziała reszta pingwinów.

Ej, szefie pan patrzy-mówi szeptem do Szefa-ten zwiedzający dziwnie na nas patrzy.

Skipper się nie odzywał, ale w głowie miał wspomnienia.

Ty sadysto, nie zmusiś mnie do gadania gdzie ukryłem twoją kure-mówi Skipper.

Co powiedziałeś-mówi nieznajomy-mów szybko.

Nie.-krzyknął Skipper.

Nagle Skipper, odezwał się.

To on-powiedział ze przestraszeniem Skipper-pamiętacie kure mózgową?

Tak szefie.-Odpowiedział Kowalski.

On ją wykorzystał-Przerażliwie odezwał się Skipper- to jej właściciel, a posiada on dar porozumienia zwierząt, kiedyś chciał mnie kiedyś skrucić o głowe, schowałem mu wtedy kure, i przyrzekłem jej chronić do konca życia, chciał stać się najbogatszym człowiekiem na Ziemi, obstawiał z jej pomocą zakłady, dzięki niej wygrywał, zawszę wygrywał, pewnie dzięki niemu w kórze narodziła się chcęć do władzy.

Ej, to ten ptak co mi kiedyś schował kóre-powiedział do siebie Nieznajomy-w nocy go schwytam, oraz jego oddział.

Po zamknięciu zoo, wdarł się na teren przybytku, oraz porwał pingwiny.

Dzień dobry ptaszki, -mówi swój monolog wróg-pamiętasz mnie Skipper?

Tak.-Odpowiedział Szef-Co, wiele się nie zmieniłeś Zdenku.

O nie, przez ciebie jestem skompromitowany, -rzekł Zdenek-czyli już wiecie jak się nazywam, a teraz, pamiętacie jeszcze kure mózgową, tak współpracujemy, ona żeby się na was zemścić, ja żeby zemścić się na Skipperku.

Naprawde nazywasz się Zdenek?-mówi kura-Dlaczego tak długo to przede mną ukrywałeś, zresztą nieważne, zniszcze was, za to że przez was nie zostałam prezydentką.

C.D.N. 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Koniec aktu II

poniedziałek, 31 grudnia 2012 16:16

Skepper-Dobrze, że uszliśmy z życiem.

Padawan-Co, dobrze że uszliśmy z życiem, zostawił mistrz przy życiu Lorda Morta.

Kaledi-Nie wiesz przez co, przecież to jego uczeń, nie wiesz Padawanie czy nie słuchałeś.

Po pewnym czasie.

Handlarz-Proszę, oto dwoje gości, których u mnie zostawiliście.

Hans Julian-Nawet nie wiesz, tam wieje miły chłodek.

Królowa Maklena-Ma racje, tam było Genialnie.

Carel-Pora wyruszać, bo wykryłem tu szpiegów.

C-Mau1-O-Dzień dobry, nikt was nie śledzi, to byłem ja z R-Ce-2

R-Ce-2-Bip, bi, bi, bi.

Skeeper-Dobra, więc ruszajmy.

Po czasie docierają na pewną planete, która okazuje się nieznaną planetą.

Carel-Gdzie my jestemśmy.

Kaledi-Na planecie, która zwie się, Kashyyyk.

Padawan-To tutaj mieszkają, te słodkie Wookie.

Skeeper-Tak, ale uważaj bo śa złe, nie wierz ludziom że są słodkie.

Carel-Skąd szef, to wie.

Skeeper-Ponieważ byłem na tej planecie, i raz mnie chcieli unicestwić.

Padawan-Naprawde, ciekawe.

Skeeper-Z ich ręki zginęli, Menfredi i Jenhsen, wystrzeliły w nich zabójcze strzałki.

Carel-Smutne.

Skeeper-Tak, ich wnętrzości powieśili, (płacze), w pokoju swojego Króla, który nie był mały, był wielkoludem.

Padawan-Naprawde, ludzie mówili że są słodkie, a z ust mistrza to są, są potwory.

Carel-Tak, racja, ale musimy się stąd wydostać, ktoś ma mapę.

Wszyscy-Nie.

Carel-Nie trzeba było, tak daleko odchodzić od statku, teraz dziwimy się że się zgubiliśmy.

Skeeper-Czyli niema innego wyjścia, musimy, iść do Wookiech.


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rozdział 10 Arcytrudne Sprawy

poniedziałek, 31 grudnia 2012 11:24

Pewnego razu Szeregowy oglądają telewizje, natrafia na ciekawy program.

Skipper-Co glądacie Szergowy, jakiś nowy program.

Szeregowy-Tak, szefie.

W telewizji.

Dariusz to żonaty mężczyzna, ale zobaczył pewnego dnia jego żona go zdradza, wzięli rozwód, ale po przegraniu Dariusz szuka ukojenia w wódce.

Dariusz wtedy również przeprowadza się do Matki.

Matka-Jak ona mogła, zdradzić mojego synka.

Dariusz-Mamusia jako jedyna mnie rozumie, bo rozpaczam po stracie żony.

Pewnego dnia, mama nakrywa, nakrywa kochanego Dariusza na piću wódki.

Mama-Co to jest, synku, chyba zakazałam ci pić.

Dariusz-Ale mamo, to mnie uspokaja.

Pewnego razu Dariusz, w klubie spotyka kobiete, pod wpływem alkocholu poszli do łóżka, Dariusz zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia.

Następnego dnia.

Marzena-Co ty tu robisz?

Dariusz-Przyjechałem po ciebie, chyba chcesz podwózki pod dom.

Marzena-Ni kocham cię, nie rozumiesz tego.

Dariusz-Ale jeszcze wczoraj się kochaliśmy, co się tobie stało.

Reklama

Nie no ale te pady są niewygodne, chce jakieś nowe.

Nie ma sprawy, oto pad, z przyciskiem do jest najważniej rzeczy, i jest największy.

Dziękuje, ten pad jest genialny.

Skipper-(Śmieje się), ale ten program jest śmieszny.

Po reklamach.

Marzena-Ale wtedy byłam pod wpływem alkocholu, teraz nie jestem, a pozatym mam chłopaka.

Po chwili, Dariusz wpadł na pomysł.

Dariusz-Mam pomysł, powiem mu że jego dziewczyna zdradziła go ze mną, na całe szczęście mam zdjęcia, ze wczorajszej nocy, więc musi mi uwierzyć.

Nagle Dariusz dojeżdża, do domu jej chłopaka.

Dariusz-Ej ty, wiesz że twoja dziewczyna cię zdradziła, ze mną.

Janek-Masz dowody, jak nie to ci nie wierze.

Dariusz-Zobacz zdjęcie.

Janek-A to, zdradziła mnie z tym grubasem.

Gdy Marzena wróciła do domu, nagle jest Dariusz pod oknem, i śpiewa.

Dariusz-Droga Marzenko, wyjdż za mnie, pokochajmy się, i śpiewajmy jak słowiki,

pójdż ze mna, na całodniowy spacer, i pokachajmy się, razem.

Marzena-Idż ty, szaleńcu spod mojego domu.

Nagle Dariusz odchodzi, i mówi.

Dariusz-Ja wiem że ona mnie kocha, tyle że muszę się teraz postarać.

Nagle napisał wiersz.

Dariusz-Marzeno jesteś piękna, jak lilija,

śpiewasz jak słowik, oraz kocham cię wielce.

Marzena-Nie możesz wreszcie pójść, bo mnie denerwujesz.

Dariusz idzie do mamy.

Dariusz-Mamo, co ja mam zrobić.

Mama-Może połącz, szampan, muszyka i wiersz w jedno.

Dariusz-Genialny pomysł, mamo.

Nagle gdy Marzena wraca do domu, widzi dariusza w ubikacji.

Dariusz-To najdroższy szmpan, jaki znalazłem.

Marzena-Wynoś się z mojego domu, jasne.

Dariusz-Dobrze wyjde.

Oddaje mu ubrania, żeby się przebrał.

Marzena-I pamiętaj jutro rozprawa w sądzie.

Następnego dnia.

Kamerzysta i jak rozprawa, Dariusz.

Dariusz-Przegrałem, nie mogę się do niej zbliżać na 1 km.

Oto koniec, Marzena powróciła do Janka, ożenili się, i wszystko dobrze się skończyło.

Skipper-Genialne, przypomina mi się misja, w Francji.

Szeregowy-To dobrze szefie.

 


Podziel się
oceń
6
1

komentarze (7) | dodaj komentarz

środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  4 296  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O moim bloogu

będą tu wrzucane opowiadania oraz różne rzeczy o mnie zawarte w formie pingwinów dziękuje

Ulubione strony

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl